Stanisław MICHALKIEWICZ
michalkiewicz
Strona autorska  ·  Felietony  ·  Artykuły  ·  Komentarze
michalkiewicz
Strona główna michalkiewicz michalkiewicz Teksty michalkiewicz Spotkania michalkiewicz Życiorys michalkiewicz Wpłaty
StM w gazetach michalkiewicz StM w sieci michalkiewicz Książki StM michalkiewicz Linki michalkiewicz Bannery michalkiewicz Kontakt
Forum dyskusyjne michalkiewicz Kanał RSS: http://michalkiewicz.pl/rss.xml michalkiewicz
 
Stanisław Michalkiewicz - zdjęcie

Drodzy Czytelnicy!

Ideą strony jest bezpłatny dostęp do wszystkich zamieszczanych tu tekstów.
Nie planuję żadnych ograniczeń dostępu ani żadnych opłat.

Jeśli chcieliby Państwo dobrowolnie wesprzeć wolne słowo i pomóc w rozwoju strony – proszę o wpłaty na podane poniżej konta bankowe.

Dziekuję za Wasze życzliwe wsparcie!


Stanisław Michalkiewicz
  michalkiewicz@michalkiewicz.pl


Dokładne dane kont »
Więcej o wpłatach »

michalkiewicz Jesteś w dziale: Strona główna  »  Teksty  »  Szlachta plebsu nie odpuści





Moje trzy grosze

Szlachta plebsu nie odpuści

Komentarz  ·  tygodnik „Gazeta Polska”  ·  21 grudnia 2006  |  www.michalkiewicz.pl



Któż z nas nie pamięta sławnego „planu Balcerowicza”? Był on w swoim czasie tak samo sławny, jak 40 lat wcześniej Plan Sześcioletni, z tą wszelako róznicą, że o ile na cześć tamtego poeci jeszcze śpiewali pieśni, to ten już tylko, jak to się mówi, „zabezpieczali” od strony snobistycznej. Chodziło o to, żeby żaden snob nie ośmielił się w plan Balcerowicza powątpiewać pod rygorem strącenia do szeolu, z którego dobiegają bezsilne złorzeczenia oszołomów próbujących wierzgać przeciwko nieubłaganemu ościeniowi.

Toteż plan Balcerowicza nie tylko wszystkim się bezwarunkowo spodobał, ale nawet „nie miał alternatywy”. Tak w każdym razie twierdzili intelektualiści, tzn. dyletanci, którzy nigdy normalnie nie zarobili ani złotówki. Intelektualiści bowiem zawsze podłączali się do jakiegoś kurka z państwowymi pieniędzmi, do których wykazują zadziwiający tropizm.

Plan Balcerowicza obejmował m.in. ustawę o uporządkowaniu stosunków kredytowych, której celem było ściągnięcie z rynku tzw. „nawisu inflacyjnego”. Tą nazwą określano pieniądze, którymi generał Jaruzelski ze swoimi komuchami płacił ludności tubylczej za pracę i produkty rolnicze. Tych pieniędzy produkowano coraz więcej, więc zgodnie z prawem podaży i popytu, ich wartość w swosunku do pozostałych towarów gwałtownie spadała.

Ustawa o uporządkowaniu stosunków kredytowych wprowadzała tzw. zmienna stopę oprocentowania. Jeśli np. bank zawarł z klientem umowę kredytową, przewidującą 4% rocznie, to zmienna stopa oprocentowania wprowadzała 40% miesięcznie. Wskutek tego kredytobiorcy, wśród których przeważali zamożniejsi chłopi oraz rzemieślnicy i drobni przedsiębiorcy, w jednej chwili znaleźli się na skraju bankructwa.

Podobnie jak ongiś tow. Wiesław przy podwyżkach cen żywności wyrównywał bilans obniżaniem cen lokomotyw, w planie Balcerowicza to podwyższeniu oprocentowania kredytów towarzyszyło podwyższenie oprocentowania lokat bankowych do niemal 100% rocznie. Jednocześnie, dzięki pożyczce stabilizacyjnej, zadekretowany został sztywny kurs dolara na poziomie 9.500 zł. W tej sytuacji inwestorzy, vulgo lichwiarze, głównie ze wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych, zamieniali dolary na złótówki, lokowali je na terminowych, rocznych lokatach w banku i po upływie roku, wycofywali kwoty o 100% wyższe, zamieniali je na dolary po kursie identycznym jak przed rokiem i odlatywali z forsą w siną dal.

Tak oto, dzięki planowi Balcerowicza, wobec którego „nie było alternatywy”, został uruchomiony osobliwy przepływ pieniędzy – od kredytobiorców, którymi byli zamożniejsi chłopi, rzemieślnicy i drobni przedsiębiorcy, a więc od zalążka polskiej klasy średniej, pieniądze odpływały do banków, które następnie wypłacały je depozytariuszom terminowych lokat, no a ci, jak już wspominałem, po zainkasowaniu stuprocentowej nadzwyżki, odlatywali z nimi w siną dal.

Po tej drenażowej operacji, w której z biednej Polski wyssano być może nawet 17 mld dolarów, klasa średnia już się u nas nie odrodziła. Taki widać los wypadł nam w międzynarodowym podziale pracy. Toteż struktura naszego społeczeństwa bardziej przypomina republikę bananową. Chociaż suma oszczędnosci jest mniej więcej taka sama, jak wysokość długu publicznego i wynosi ok. 500 mld zł, to jednak ok. 60% gospodarstw domowych nie ma żadnych oszczędności.

Tak naprawdę liczące się oszczędnosci zgromadziło ok. 10% obywateli, głównie w rozmaity sposób powiązanych z polityką, dzięki czemu podłączonych do państwowego kurka. Mamy zatem, podobnie jak w czasach saskich, ok. 10% szlachty w morzu ubogich plebejuszy.

Aliści plebejusze, chociaż ubodzy, przecież spróbowali wziąć własny los w swoje ręce. Jedną z takich prób stało się samozatrudnienie. Zamiast zadowalać się statusem pracownika najemnego, przedsiębiorczy ludzie zarejestrowali się jako „podmioty gospodarcze”. Pozwoliło im to na uniknięcie podatkowego ucisku, bo taki „podmiot gospodarczy” może różne swoje wydatki wliczać w „koszty uzyskania przychodu” i korzysta z tej możliwości ile tylko może. W ten sposób próbuje bronić się przed wyzyskiem ze strony szlachty, chociaż oczywiście nie do końca skutecznie.

Szlachta bowiem, utrzymując płynność finansową państwa poprzez sprzedawanie plebejuszy w niewolę lichwiarskiej międzynarodówce w ramach obsługiwania długu publicznego, utrzymuje swoją uprzywilejowaną pozycję społeczną, uzyskaną dzięki akceptacji umowy okrągłego stołu. Niemniej jednak plebejusze przekształcając się w „podmioty gospodarcze” uzyskują pewien stopień niezależności i odporności na wyzysk, co rodzi nadzieję na odtworzenie w przyszłości polskiej klasy średniej.

Najwidoczniej jednak taka możliwość musi budzić w naszej kompradorskiej szlachcie nieprzezwyciężony wstręt, ponieważ niesie ona ze sobą niebezpieczeństwo wyzwolenia plebsu z obecnego poddaństwa. Kogóż wtedy szlachta by, oczywiście „dla jego dobra”, eksploatowała i sprzedawała w niewolę?

Toteż pojawiły się projekty zlikwidowania możliwości tzw. samozatrudniania i obrócenia plebejuszy przekształconych już w „podmioty gospodarcze” z powrotem w najemników pozostających w zatrudnieniu. Jeśli te projekty zostaną wprowadzone w czyn, to ten kolejny skromniutki zalążek polskiej klasy średniej znowu otrzyma cios przetrącający kręgosłup, tym razem już nie od Leszka Balcerowicza, a od tych, którzy nie tylko uważani są za jego przeciwników, ale i sami szczerze się za takich uważają. Bo możliwość likwidacji podatku dochodowego absolutnie nie wchodzi w rachubę, skoro daje on szlachcie możliwość kontrolowania plebejskich dochodów.


Stanisław Michalkiewicz
  www.michalkiewicz.pl



Drukowanie - ikona Drukowanie artykułu


Felieton Stanisława Michalkiewicza z cyklu „Moje trzy grosze” ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.


Góra strony   |   Spis tekstów   |   Strona główna
 
Copyright 2006-2009 Stanisław Michalkiewicz. Wszystkie prawa zastrzeżone. Strona działa od 6 czerwca 2006


Autor: michalkiewicz@michalkiewicz.pl  ·  Redaktor strony: webmaster@michalkiewicz.pl  ·  Formularz kontaktowy
michalkiewicz
Konto dewizowe: Multibank PL26 1140 2017 0000 4612 0038 0386   Swift/BIC: BREXPLPWMUL  
michalkiewicz
Konto złotówkowe: Multibank 75 1140 2017 0000 4002 0542 5287   Dokładne dane kont »