Pamiętamy 0 17-09-1939

Stanisław MICHALKIEWICZ

Strona autorska felietony artykuły komentarze

www.michalkiewicz.pl

Stanisław Michalkiewicz

Drodzy Czytelnicy!

Ideą strony jest bezpłatny dostęp do wszystkich zamieszczanych tu tekstów. Nie planuję żadnych ograniczeń dostępu ani żadnych opłat.

Jeśli chcieliby Państwo dobrowolnie wesprzeć wolne słowo i pomóc w rozwoju strony – proszę o wpłaty na podane poniżej konta bankowe.

Dziekuję za Wasze życzliwe wsparcie!

Stanisław Michalkiewicz

Dokładne dane kont »

Serdecznie dziękuję wszystkim wspierającym!

Informacje o nowych wpłatach podajemy 2 lub 3 razy w miesiącu.

Jeśli dokonali Państwo wpłaty, a nie ma jej na liście, prosimy o e-mail »


31 sierpnia
PS, Warszawa,50 zł

30 sierpnia
AN, Wrocław,30 zł
ŁPJ, Stróżówka,100 zł
MP, Warszawa,5 zł
RPC, Szczecin,20 zł
SB, Niemcy,10 EUR

29 sierpnia
BJC, Warszawa,25 zł

28 sierpnia
A i S-ka, Gdynia,50 zł
LTS, Kraków,22.22 zł
MD, brak adr.,20 zł

27 sierpnia
AWB, Reda,6 zł

26 sierpnia
DG, Chechło,10 zł
ŁLH, Zacisze,30 zł
MG, Szczecin,10 zł
SMK, Kuźnica Stara,10 EUR

24 sierpnia
JRK, Busko Zdrój,10 zł

23 sierpnia
AF, Kiełpino,20 zł
AJ, Iwonicz,90 zł
KC, Poznowice,20 zł
MJ, Olkusz,2 zł
MS, Warszawa,20 zł

22 sierpnia
GTC, Warszawa,50 zł
ŁW, Tęgoborze,20 zł
MM, Dzierżoniów,50 zł
RM, Łódź,250 zł

21 sierpnia
TŚ, Warszawa,10 zł

20 sierpnia
BW, Straszydle,30 zł
DS, Kraków,200 zł
MK, Inowrocław,20 zł
MT, Zielonki,50 zł
RW, Kłomnice,2000 zł

19 sierpnia
AS, Sławków,20 zł
JG, Siemianowice,20 zł
JS, Gdynia,10 zł
KG, Lublin,200 zł
SG, Gliwice,15 zł

17 sierpnia
AB, Wrocław,20 zł
MN, Terespol,15 zł

16 sierpnia
EK, Wrocław,100 zł
EW, Katowice,10 zł
IS, Mierzyn,15 zł
MK, Maszkienice,10 zł
RG, Szczecinek,10 zł
RL, Legionowo,5 zł
SW, Mysłakowice,100 zł
WR, Kraśnik,10 zł

15 sierpnia
AZB-K, Katowice,5 zł

14 sierpnia
AMO, Radostowice,15 zł
HK, Stare Budkowice,5 zł
JŻ, Nowy Kawęczyn,5 zł
PG, Gdańsk,3 zł
RC, Wałbrzych,100 zł
ZJ, Bielsko-Biała,120 zł

13 sierpnia
PM, Warszawa,50 zł
RT, brak adr.,10 zł

12 sierpnia
AC, Wilkszyn,50 zł
AMM i LM, Police,10 zł
CW, Chełm,100 zł
DD, Pilichówko,10 zł
DM, Bielsko-Biała,150 zł

Więcej o wpłatach »

Statystyki odwiedzin

W tym miesiącu średnio
7 497 wizyt dziennie
wrzesień127 452wizyt
sierpień244 030wizyt
lipiec235 655wizyt
czerwiec241 434wizyt
maj294 348wizyt
kwiecień260 376wizyt
marzec313 392wizyt
luty292 687wizyt
styczeń321 994wizyt
grudzień277 457wizyt
listopad279 213wizyt
październik305 360wizyt

Więcej statystyk »

53 777 553 wizyt
od 6 czerwca 2006r.

Ogłoszenia

Więcej informacji »

Książki S. Michalkiewicza

250 pytań do Stanisława Michalkiewicza

250 pytań do Stanisława Michalkiewicza

Wszystkie książki »

Wokół berlińskiego kongresu

Felieton    serwis „Nowy Ekran” (www.nowyekran.pl)    9 lipca 2012

Ach, cóż za siurpryza - i to w dodatku podwójna, ach, co ja mówię - nie żadna tam „podwójna”, tylko wręcz poszóstna! Właśnie kilka dni temu, to znaczy - 4 lipca - wszystkie niezależne media doniosły o odbytym 12 maja br. w Berlinie pierwszym kongresie Ruchu Odrodzenia Żydowskiego w Polsce, na którym przedstawione zostały różne gorące pragnienia i postulaty - między innymi i ten, by język hebrajski został uznany w naszym nieszczęśliwym kraju za drugi język urzędowy. Niezależne media okraszają tę informację uspokajającym komentarzem „Wielkiego Przyjaciela Polski”, czyli byłego ambasadora Izraela w Warszawie, pana dra Szewacha Weissa, który powiada, że to „fantazje”. Może sam w to wierzy, a może tylko tak dobrotliwie komentuje ze względów humanitarnych, by niepotrzebnie, a zwłaszcza - by przedwcześnie nie płoszyć naszego mniej wartościowego narodu tubylczego.

Z drugiej jednak strony, wiele fantastycznych pomysłów ziściło się nawet na naszych oczach, więc dlaczegóż to akurat ten miałby się nie ziścić? Skoro szef Mosadu został Honorowym Obywatelem Rzeczypospolitej, to dlaczego - powiadam - w przyszłości nie będzie mógł zostać Pierwszym Obywatelem? Takie rzeczy już się przecież w naszym nieszczęśliwym kraju zdarzały - że wspomnę choćby Jakuba Bermana, który wprawdzie był tylko skromnym wiceministrem, ale w prawdziwym rządzie - jak wspomina Stanisław Mikołajczyk, który przecież coś tam musiał o tym rządzie wiedzieć - był w hierarchii na pozycji czwartej, zaraz po Iwanie Sierowie, po którym następował szef NKWD w sowieckiej ambasadzie, następnie ambasador Lebiediew, a zaraz potem - właśnie Berman, którego generał Jaruzelski jeszcze w roku 1983 udekorował orderem Krajowej Rady Narodowej. Ale mniejsza o te wspominki, pokazujące przecież, że ciągłość pewnych procesów przekracza bariery transformacji ustrojowych i odwracania sojuszów - zwłaszcza, gdy sojusze są odwracane również przez starszych i mądrzejszych - bo ważniejsze są inne, aktualne okoliczności tej całej sprawy.

Po pierwsze - ten „pierwszy” kongres Ruchu Żydowskiego Odrodzenia w Polsce odbył się w Berlinie, a nie w Warszawie, mimo, że ta pompuje i pompuje pieniądze w Muzeum Historii Żydów Polskich. To, że pieniądze pompuje pani prezydentowa Hanna Gronkiewicz-Waltz, to naturalne, jakże by inaczej. Znacznie ciekawsza jest darowizna, jaką ostatnio wzbogacił Muzeum najbogatszy człowiek w Polsce, czyli pan dr Jan Kulczyk, który ponoć dał aż 20 milionów. Za takie pieniądze na Ukrainie została przeprowadzona „pomarańczowa rewolucja” po której do dzisiejszego dnia nie może się pozbierać pani Julia Tymoszenko. Zresztą - mniejsza o nią - bo dotacja uczyniona przez pana dra Jana Kulczyka wskazuje, że i on coś musi wiedzieć a skoro coś musi wiedzieć i daje, to znaczy, że wie, iż trzeba dawać. „Bo mówiła żony ciotka: tych co płacą - nic nie spotka” - powiadał Konstanty Ildefons Gałczyński. A któż w naszym nieszczęśliwym kraju jest bez grzechu wobec Boga i bez winy wobec cara? Może są takie osoby, ale czy należy do nich akurat pan dr Jan Kulczyk? Tego oczywiście nie wiemy, ale skoro płaci, to pewnie też liczy na to, że nic go nie spotka.

Mimo to jednak kongres odbył się w Berlinie, a nie w Warszawie, chociaż odrodzenie żydowskie ma nastąpić właśnie w naszym nieszczęśliwym kraju, a nie w Niemczech! Dlaczego tedy w Berlinie? Warto przypomnieć artykuł pewnego malarza, jaki ukazał się przed kilkoma laty w niemieckiej prasie - że mianowicie dobrze byłoby przenieść Izrael do Europy. Autor wskazywał dwie możliwe lokalizacje: Turyngię, albo Polskę. Ponieważ w Niemczech malarze dochodzą czasami do wielkiego znaczenia politycznego, osobiście bym tych projektów nie lekceważył tym bardziej, że wychodzą one naprzeciw niemieckiej polityce - i to nie tylko historycznej, ale i politycznej. Bo chyba nikt nie wątpi, że taki kongres musiał odbywać się za aprobatą tamtejszych władz, a może nawet - z ich entuzjastycznym, choć dyskretnym poparciem?

Dlaczego zatem niemieckim władzom zależy na odrodzeniu żydowskim w Polsce? Czyżby dlatego, że takie odrodzenie znakomicie wkomponowuje się w scenariusz rozbiorowy, ułatwiając rozciągnięcie ścisłej politycznej i gospodarczej kontroli nad naszym mniej wartościowym narodem tubylczym przy pomocy politycznego instrumentu pod nazwą Judeopolonia? Pożyteczna myśl raz rzucona w przestrzeń prędzej czy później znajdzie swego amatora - a warto przypomnieć, że pomysł Judeopolonii pojawił się w roku 1916 - co prawda w trochę innym kształcie terytorialnym, ale przecież nie o kształt tu przede wszystkim chodzi, tylko o roztoczenie kurateli nad mniej wartościowym narodem tubylczym - by każdy rozpaczliwy odruch sprzeciwu z jego strony bezpiecznie pacyfikować, jako wybuch organicznego polskiego antysemityzmu. Judeopolonia stanowi znakomite alibi, więc pourquoi pas - tym bardziej, że co najmniej od końca lat 90-tych niemiecka polityka historyczna jest ściśle skoordynowana z polityką historyczną żydowską.

Po drugie - warto zwrócić uwagę, że kongres odbył się w Berlinie 12 maja, a niezależne media w Polsce, jak na komendę poinformowały o tym nie, dajmy na to, 13 maja, tylko dopiero 4 lipca! Nawet zakładając - co wydaje się niepodobieństwem - że ów berliński kongres był imprezą starannie zakonspirowaną i żadna informacja ani o jego odbyciu, ani o jego postanowieniach, nie przedostała się na zewnątrz, to znaczy, że 4 lipca ktoś tę imprezę rozkonspirował. Kto mógł to zrobić i w jakim celu? Jeśli to nieprawdopodobne przypuszczenie byłoby trafne, to jasne, że musieli uczynić to organizatorzy imprezy. Skoro uznali, że 4 lipca już można ujawnić to, czego nie można było za żadne skarby ujawnić 13 maja, to znaczy, że między 13 maja, a 4 lipca jakaś sytuacja zmieniła się w sposób zasadniczy, że w tym czasie musiały zapaść jakieś decyzje i to decyzje nieodwracalne. Wydaje się oczywiste, że w tych decyzjach nasi Umiłowani Przywódcy nie uczestniczyli - że dla nich starsi i mądrzejsi wyznaczyli makagigi w postaci koko koko euro spoko - podobnie zresztą jak w wielu innych sprawach. W takiej sytuacji decyzje owe musieli podjąć nie tylko strategiczni partnerzy, tzn. Niemcy i Rosja, ale również - miłujący pokój Izrael, a skoro i on - to także nasz największy sojusznik w NATO, czyli USA pod kierownictwem administracji Baracka Obamy - z naszego punktu widzenia najgorszej od czasów Franklina Delano Roosevelta. Mamy zatem znowu scenariusz rozbiorowy z udziałem trzech państw i aprobatą czwartego.

Wreszcie ostatnia sprawa - świadoma dyscyplina niezależnych mediów. Bo jeśli berliński kongres, jaki odbył się w Berlinie 12 maja, nie był imprezą ściśle zakonspirowaną, to fakt jednoczesnego ukazania się informacji o nim w niezależnych mediach głównego nurtu w Polsce jest bardzo poważną poszlaką, iż w mediach tych obowiązuje świadoma dyscyplina. Kto tę dyscyplinę narzucił i kto ją egzekwuje? Czy przypadkiem nie oficerowie prowadzący? W demokratycznym państwie prawnym, zwłaszcza urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej, bardzo ważne są masowe nastroje. Jakże tedy miejsca, w których te masowe nastroje są wytwarzane, mogłyby pozostać zaniedbane przez okupujących nasz nieszczęśliwy kraj bezpieczniaków? Nie ma takiej możliwości, przeciwnie - właśnie ten odcinek musi być przez nich szczególnie penetrowany i kontrolowany. Skoro tedy, przy tak ścisłej kontroli udało się nałożyć skuteczną surdynę na informację o berlińskim kongresie prawie aż na dwa miesiące, to znaczy, że świadoma dyscyplina w niezależnych mediach jest znacznie większa, niż nam się wydaje.

Stanisław Michalkiewicz

Copyright © 2006-2019 Stanisław Michalkiewicz. Wszystkie prawa zastrzeżone. Strona działa od 6 czerwca 2006 r.

Autor: michalkiewicz@michalkiewicz.pl Redaktor strony: webmaster@michalkiewicz.pl Formularz kontaktowy

Konto złotówkowe: mBank SA 75 1140 2017 0000 4002 0542 5287 Dokładne dane kont

Konto walutowe EURO: mBank SA 76 1140 2004 0000 3712 0674 5873

Konto dewizowe: mBank SA PL26 1140 2017 0000 4612 0038 0386 Swift/BIC: BREXPLPWMBK

Konto PayPal: michalkiewicz@michalkiewicz.pl