Stanisław MICHALKIEWICZ

Strona autorska felietony artykuły komentarze

www.michalkiewicz.pl

Stanisław Michalkiewicz

Drodzy Czytelnicy!

Ideą strony jest bezpłatny dostęp do wszystkich zamieszczanych tu tekstów. Nie planuję żadnych ograniczeń dostępu ani żadnych opłat.

Jeśli chcieliby Państwo dobrowolnie wesprzeć wolne słowo i pomóc w rozwoju strony – proszę o wpłaty na podane poniżej konta bankowe.

Dziekuję za Wasze życzliwe wsparcie!

Stanisław Michalkiewicz

Dokładne dane kont »

Serdecznie dziękuję wszystkim wspierającym!

Informacje o nowych wpłatach podajemy 2 lub 3 razy w miesiącu.

Jeśli dokonali Państwo wpłaty, a nie ma jej na liście, prosimy o e-mail »


19 lutego
ŁW, Zacisze,35 zł
MD, brak adr.,20 zł
MSS, Łódź,15 zł

18 lutego
DŁ, brak adr.,20 zł
JMJ, Łask,3 zł

17 lutego
AB, Wrocław,20 zł
AG, Lublin,5 zł
DJ, Warszawa,10 zł
JW, Remscheid,100 zł
KK, Warszawa,2 zł
MN, Terespol,15 zł
RS, Bielsko-Biała,20 zł
WM, Lądek Zdrój,50 zł

16 lutego
EAM, Zamość,50 zł
JS, Opole,10 zł

15 lutego
AAL, Kraków,100 zł
AZB-K, Katowice,5 zł
JWC, Wyrzysk,100 zł
JŻ, Nowy Kawęczyn,5 zł
KG, Warszawa,50 zł
KS, Gdańsk,10 zł
ŁZK, Poznań,20 zł
PN, Warszawa,50 zł
PR, Kielce,20 zł
RL, Legionowo,5 zł
RT, Wrocław,10 zł
WR, Kraśnik,10 zł
WW, Warszawa,50 zł

14 lutego
HK, Stare Budkowice,5 zł

12 lutego
AMM i MLM, Police,10 zł
DM, Bielsko-Biała,150 zł
DPM, Tallin,150 zł
ML, Radlin,5 zł

11 lutego
KW, brak adr.,20 zł
MK, Wrocław,5 zł
MK, Łężyca,10 zł
RPZ, Szczecin,25 zł
SKP, Gdańsk,30 zł
WK, Solec Kujawski,100 zł
WW, Bełżyce,100 zł
ZL, Tczew,10 zł

10 lutego
ARC, Kąty Wrocławskie,15 zł
BMU, Gliwice,3 zł
JC, Augustów,10 zł
JJP, Tuchom,100 zł
KSS, Grodzisk Mazowiecki,5 zł
MW, Legnica,20 zł
OT, Pruszków,50 zł
SM, Świdnica,50 zł
SS i AS, Zawiercie,20 zł
WK, Pierzchno,10 zł

9 lutego
KC, Poznowice,20 zł
KW, Zielona Góra,10 zł
LTS, Kraków,12.34 zł

8 lutego
BAŁ, Włocławek,20 zł
GMG, Warszawa,20 zł
HB, Łuków,50 zł
JB, Wólka Radzymińska,10 zł
PLZ, Kraków,50 zł
PS, Warszawa,10 zł

Więcej o wpłatach »

Statystyki odwiedzin

W tym miesiącu średnio
6 801 wizyt dziennie
luty170 044wizyt
styczeń212 749wizyt
grudzień215 806wizyt
listopad239 071wizyt
październik231 223wizyt
wrzesień211 503wizyt
sierpień223 920wizyt
lipiec214 547wizyt
czerwiec205 495wizyt
maj248 735wizyt
kwiecień259 903wizyt
marzec275 119wizyt

Więcej statystyk »

57 856 379 wizyt
od 6 czerwca 2006r.

Ogłoszenia

Więcej informacji »

Książki S. Michalkiewicza

Na gorącym uczynku (część 1)

Na gorącym uczynku (część 1)

Wszystkie książki »

Rysy wsteczne i postępowe

Komentarz    tygodnik „Goniec” (Toronto)    7 lutego 2021

Cóż zrobić; muszę posłużyć się trawestacją cytatu z felietonisty warszawskiej „Kultury”, za komuny piszącego pod pseudonimem „Hamilton”. „Ach, jak zdrożał prestiż! Nie chcą stracić prestiżu. Wolą, żeby setki ludzi straciły życie”. Tak – oczywiście pod dyktando Breżniewa - pisał o Amerykanach wojujących w Wietnamie. Ale rzeczywiście, Amerykanie nie chcieli stracić prestiżu, przynajmniej do pewnego momentu, to znaczy do momentu, kiedy prezydent Nixon, tak przez mądrych, roztropnych i przyzwoitych Amerykanów pogardzany i zwalczany, najpierw bombardowaniami zmusił północnych Wietnamczyków, by usiedli do stołu rokowań w Paryżu, chociaż wcześniej się zaklinali, że tam nie usiądą, dopóki chociaż jeden amerykański żołnierz będzie deptał prastarą wietnamską ziemię, a potem poleciał do Chin i Amerykanów z Wietnamu wycofał. Wprawdzie nixonowcy przestrzegali mądrych, roztropnych, przyzwoitych i oczywiście – wykształconych z wielkich miast, że zwycięscy komuniści urządzą w Indochinach krwawą łaźnię, ale kto by tam słuchał jakichś nixonowców! Kiedy krwawa łaźnia rzeczywiście nastąpiła, a na morzach pojawili się „boat people”, to znaczy – Wietnamczycy, który ryzykując życie próbowali na łodziach wydostać się z cudnego raju – mądrzy i roztropni trochę się zacukali, ale – jako niezmiennie zadowoleni ze swego rozumu – szybko otrząsnęli się z konsternacji. Wspominam o tym, co sam jestem zaciekawiony, co zrobią, kiedy Józio Biden pozwoli postępactwu pogrążyć Amerykę w rui i porubstwie – ale mniejsza z tym, bo przecież chodzi o prestiż.

Podobnie jak wtedy Amerykanie, tak teraz rząd pana premiera Morawieckiego, nie chce stracić prestiżu, który zaangażował w demolowanie prywatnego sektora drobnych i średnich przedsiębiorstw – oczywiście pod pretekstem walki o dobro wspólne ze zbrodniczym koronawirusem. Przypierani do ściany właściciele tych przedsiębiorstw zaczęli się buntować i otwierać biznesy, chociaż narodowa kwarantanna została przedłużona. Początkowo Umiłowani Przywódcy nie bardzo wiedzieli, jakie rozmiary ten bunt przybierze i przyjęli postawę wyczekującą, ale kiedy się okazało, że są to rozmiary niewielkie, rząd przystąpił do odbudowywania swojego prestiżu. Do pootwieranych biznesów zaczęły jedna za drugą napływać kontrole, a to inspekcji sanitarnej, a to straży pożarnej, a to urzędu skarbowego, a podobno nawet i urzędu celnego. Pod naporem tych wszystkich kontrolerów jakakolwiek działalność stawała się niemożliwa, a poza tym wiązała się z ryzykiem nałożenia przez fiskus takich obciążeń, że nagle stało się wszystko jedno, czy bankructwo nastąpi wskutek posłuszeństwa rządowym nakazom, czy wskutek nieposłuszeństwa. Ale z prestiżem nie ma żartów, więc kontrole swoją drogą, ale żeby pokazać, że rząd nie rzuca słów na wiatr, w Rybniku została urządzona tak zwana „pokazucha”. Policja w sile bodaj kompanii, wtargnęła na teren dyskoteki, wchodząc razem z drzwiami. Znajdujący się tam niektórzy amatorzy rozrywki próbowali ratować się ucieczką, nawet pozostawiając na miejscu ciepłe okrycia, ale inni stawili policjantom desperacki opór. Został on oczywiście złamany przy użyciu gazu pieprzowego i broni gładkolufowej, a kto nie zdążył uciec, ten został spisany i teraz będzie czekał, aż niezawisły sąd przysoli mu piękny wyrok. Przytaczam te szczegóły by pokazać, że o ile w Rybniku została przeprowadzona demonstracja siły, o tyle w przypadku „rewolucji macic”, która też jakby wytracała rozpęd, policja zachowuje się nader powściągliwie, pozwalając aktywistkom na wymachiwanie policjantom przed nosem „macicami” i innymi częściami rodnymi, czemu towarzyszą okrzyki „wypierdalać” i „jebać”. Widać wyraźnie, że młodzież płci obojga myśli już tylko o tym, czemu nie można się dziwić, bo właśnie zbliżają się „walentynki”, kiedy to, w myśl nowej, świeckiej tradycji, wszyscy kochają się ze wszystkimi, bez względu na przynależność do którejkolwiek ze zidentyfikowanych do tej pory wszystkich 77 płci, Nic też dziwnego, że na plan pierwszy „rewolucja macic” wysuwa konieczność wprowadzenia aborcji na żądanie, bo jużci – po tak intensywnym kochaniu się trzeba będzie posprzątać.

Ale od polityki uciec niepodobna, więc chociaż aborcja w gronie mądrych, roztropnych i przyzwoitych traktowana jest jako pupilla libertatis, czyli źrenica wolności, to i ona musi, przynajmniej chwilowo zejść na plan dalszy, kiedy trzeba zadbać o zapewnienie przebiegu bez jakichkolwiek zakłóceń kolejnego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy pana „Jurka” Owsiaka. Podobno doszło do tajnego porozumienia między panią Martą Lempart, w szczególnie fanatycznych kręgach obwołaną Naczelną Macicą Rzeczypospolitej, czy też Macicą Narodową, a panem Owsiakiem. Pani Marta obiecała, że 31 stycznia z ulic znikną jak kamfora wszelkie „aktywistki” i żadnego wymachiwania macicami nie będzie. Co w zamian obiecał pani Marcie pan Owsiak? Tajemnica to wielka, więc na mieście aż się gotuje od domysłów. Pojawiły się nawet fałszywe pogłoski, że gwoli dania młodzieży dobrego przykładu pan Owsiak podda się aborcji. Wprawdzie w tych fałszywych pogłoskach nie ma ani słowa prawdy, ale nawet gdyby było, to nie powinno to budzić niczyjego zdziwienia, bo któż może wiedzieć, jakie niespodzianki, jakie kombinacje kryje w sobie 77 płci?

Sprawa jest daleka od wyjaśnienia, ale okazuje się, że i pan „Jurek” Owsiak, chociaż do tej pory uchodził za najukochańszą duszeńkę wszystkich mądrych, roztropnych, przyzwoitych i wykształconych, zaczyna nie nadążać za nieubłaganym postępem I pogrążać się w „dziaderstwie”. Nieopatrznie bowiem powiedział, że ani on ani „Dzidzia”, „nie są świrami i wariatami, którzy mówią, że aborcja ma być na pstryknięcie”. To jest absolutnie nadużycie. Myślenie o tym jest absolutnym nadużyciem. Ale nie zgadzamy się z tą najnowszą ustawą, która jest restrykcyjna i powstała bez żadnego dialogu, w nocy.” Najwyraźniej „Jurek” myśli że „w nocy” pojawiła się jakaś „najnowsza ustawa”. Tymczasem żadna ustawa się nie pojawiła, tylko Trybunał Konstytucyjny odpowiedział na pytanie, czy aborcja eugeniczna jest zgodna z konstytucją. Ponieważ art. 38 konstytucji stanowi, że „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu prawną ochronę życia”, to Trybunał nie miał wyjścia, jak tylko uznać, że aborcja eugeniczna jest z konstytucją niezgodna, bo skoro RP zapewnia prawną ochronę życia „każdemu” to znaczy, że każdemu, kto żyje, nawet jeśli jest obarczony tzw. „wadami letalnymi”. Oczywiście zrozumienie takiej rzeczy przekracza możliwości umysłu „młodych, wykształconych, wielkich miast” - o czym mogłem przekonać się osobiście, kiedy się okazało, że studenci III roku politologii nie wiedzą, dlaczego zmieniają się pory roku. Toteż nic dziwnego, że „kobiety” zawrzały na te słowa gniewem, a zwłaszcza zawrzała stojąca dopiero u progu wielkiej aktorskiej kariery pani Aleksandra Domańska z Garwolina. Chodzi bowiem o to, że „aborcja powinna być dostępna wtedy, gdy kobieta jej potrzebuje.” A kiedy kobieta potrzebuje aborcji? Ano, zwłaszcza po „walentynkach”, a i w zwykłym czasie wtedy, kiedy – jak to mówią - „zaskoczyła”, a autor tego zaskoczenia odgraża się, że już nie będzie jej więcej tłamsił, tylko ją porzuci, chyba, że... - i tak dalej. W tej sytuacji nic dziwnego, że w „rewolucji macic” bierze udział tyle samo młodych mężczyzn, co młodych kobiet, nie licząc oczywiście przedstawicieli pozostałych 77 płci. Jak z tego ambarasu wybrnie „Jurek” Owsiak – tego jeszcze nie wiemy, bo Biuro Polityczne Strajku Kobiet jeszcze nie zajęło oficjalnego stanowiska, ale nie jest wykluczone, że na monolicie obozu nieubłaganego postępu właśnie pojawiła się pierwsza rysa.

Stanisław Michalkiewicz

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Copyright © 2006-2020 Stanisław Michalkiewicz. Wszystkie prawa zastrzeżone. Strona działa od 6 czerwca 2006 r.

Autor: michalkiewicz@michalkiewicz.pl Redaktor strony: webmaster@michalkiewicz.pl Projekt: NetStudio.pro Formularz kontaktowy

Konto złotówkowe: Santander Bank: 24 1090 2590 0000 0001 4495 4522

mBank SA: 75 1140 2017 0000 4002 0542 5287 Dokładne dane kont

Konto walutowe EURO: mBank SA 76 1140 2004 0000 3712 0674 5873

Konto walutowe EURO: Santander Bank 56 1090 1043 0000 0001 4746 6809

Konto dewizowe: Santander Bank: 45 1090 2590 0000 0001 4495 4532 Swift/BIC: BREXPLPWMBK